czwartek, 3 listopada 2011

Mały haul i recenzja masła do ciała z Bielendy Awokado.

Jak zapowiadałam - wpis kosmetyczny!:) Dzisiaj odkryłam nową drogerię w moim dużym mieście i stwierdzam, że superpharmy są do kitu!:) W mojej nowo-odkrytej drogerii jest cała gama produktów polskich producentów i można tam znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy. I gdyby nie ograniczona zawartość portfela kupiłabym masę rzeczy. Poza podzieleniem się w Wami co takiego wpadło mi dziś i w ostatnim czasie w moje ręce, krótka recenzja mojego nowego smarowidła, znamy się niedługo, a już bardzo lubimy!:)

Ale najpierw zakuuuupy!

Kuracja wzmacniająca Joanna Rzepa - moje wielkie poszukiwania w końcu zakończone sukcesem w nowej drogerii! To już moje kolejne opakowanie, wcześniej kupowałam w SP, ale wywiało od nich:) Powiem tyle, że lubimy się bardzo bardzo bardzo, włosy mi tak po niej już nie wypadają i jest naprawdę świetna. Ale ta wcierka to dobry materiał na osobną recenzję:)

Żel pod oczy na sińce i obrzmienia z arniką Flos Lek - kupiłam, bo naczytałam się o cudownych właściwościach arniki i tak w ogóle to szukam magicznego czegoś pod oczy, może akurat flos lek bedzie dobry:) Męczą mnie cienie, ale już chyba od dzieciństwa, a także przeraźliwie wysychająca skóra pod oczami:( a może Wy znacie coś dobrego i nawilżającego pod oczy?

Dezodorant Isana Clear&Fresh - akurat skończył mi się nivea z trawą cytrynową i postanowiłam wypróbować czegoś tańszego. Do końca w sklepie nie mogłam wyczuć zapachu, ale okazał się on bardzo przyjemny, lekko liliowy. Mam go już 4 dzień i jak na razie nie mam zastrzeżeń:)

Lakier do paznokci Lovely Color Mania - kolor chyba 87, piękny rudy pomarańcz, idealny na jesień

Cień Sensique Velvet Touch - kolor 131, zakochałam się w nim bardzo szybko, mam w planie zrobić o nim coś małego, więc nie bedę sie rozpisywać:)

No i czas na recenzję masła do ciała Bielenda Awokado, do skóry suchej i odwodnionej.











Generalnie to ja bardzo nie lubię tego rytuału smarowania po kąpieli (tak tak wiem, to dziwne;p), ale moja skóra wyjątkowo szybko wysycha i muszę się zmuszać. Jednak z tym masłem to się stało naprawdę przyjemne! Może to za sprawą zapachu, bo pachnie on słodkim melonem i zapach utrzymuje się całkiem długo, pachnie pościel i moja piżama. Dla niektórych może być za słodki i męczyć, jednak mi odpowiada.
Konsystencja typowego masełka, jednak nie aż tak zwarta jak np masło shea z BS. Wcierak mamy w odkęcanym pudełeczku, z którego bez problemu wyjmiemy cały kosmetyk.
Awokado dobrze się wchłania, myślałam, że będzie dużo gorzej:) Po wsmarowaniu pozostawia cieniusieńką warstewkę filmu ochronnego, co dla mnie akurat jest plusem, bo używam go na noc:)
A teraz najważniejsze....to masło naprawdę działa! Miałam na nogach coś a'la skóra słonia, okropnie ją wysuszyłam po wakacjach, a niecały tydzień jego używania i po suchej skórze ani śladu! Jestem naprawdę bardzo zadowolona. Teraz nawet kiedy nie zapomnę go użyć czy zwyczajnie mi się nie chce, skóra dalej jest nawilżona i w lepszej kondycji.
Zdecydowanie kupię ponownie, może skuszę się na coś innego z tej samej serii. Co do składu to wyrzuciłam niestety kartonik, na którym był i skład i cały opis, ale można go znaleźć na wizażu.
Mam nadzieję, że dzięki niemu stanę się bardziej systematyczną 'smarowaczką'.

A Wy macie jakieś swoje ulubione masła do ciała?:)
Ps. Przepis będzie następnym razem, bo wydaje mi się, że tak strasznie się rozpisałam, że nikt nie dotrze do końca:D

4 komentarze:

  1. rzadko kupuję ten sam balsam/masło, lubię wypróbowywać nowe rzeczy :) nie miałam jeszcze żadnego smarowidła do ciała z Bielendy

    OdpowiedzUsuń
  2. bardoz fajne zakupy, ciekawi mnie kuracja wzmacniająca Joanny :-)
    obserwuję i pozdrawiam http://zycienaobcasach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. aktualnie używam tego masełka i lubię, chociaż bardziej podobała mi się wersja z granatem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze! :) Na wszystkie staram się odpowiadać w danym poście i bardzo sobie cenię wszystkie Wasze opinie!